Oczywiście, że święta to przede wszystkim czas spędzony z rodziną, uśmiechy, życzenia. Obficie zastawiony stół pysznymi potrawami, przygotowywanymi przez babcie w pocie czoła pierogami, pięknie zdobioną choinką, pod którą biegają dokazujące dzieciaki nie mogące doczekać się rozpakowywania paczek od świętego Mikołaja. Jednak są też takie momenty, kiedy paczki są już rozpakowane, a brzuchy napełnione, kiedy lubimy sobie usiąść w rodzinnym gronie i odpoczywając przypomnieć sobie filmy wrzucające nas w świąteczny nastrój. Oto moje propozycję na nadchodzące święta.

5. To właśnie miłość

Hulajnogi elektryczne wszędzie na ulicach. Zobacz kiedy w Twoim mieście!

Film tworzą historie rozgrywające się w okresie przedświątecznym w Londynie. Bohaterów łączą rodzinne i towarzyskie więzi, a każdy wątek ukazuje inny typ miłości. Młody premier zakochuje się w pracownicy swojego biura, pisarz odnajduje miłość nad brzegiem jeziora (choć on nie zna portugalskiego, a ona nie mówi po angielsku; wdowiec szuka kontaktu z pasierbem, a pewna mężatka dowiaduje się o uczuciu, jakim darzy ją najlepszy przyjaciel męża. Nie można także zapomnieć o paru naprawdę dobrych scenach komediowych. Film jest idealnym połączeniem familijnego humoru i rozczulającej, magicznej wręcz aury świątecznej. Pozycja szczególnie sugerowana przytulaśnym parom.

4. Miasteczko Halloween

Film animowany od Tima Burtona. Jack Skelleton to szef grupy potworów, duchów, czarownic, wampirów i innych straszydeł, które przez cały rok przygotowują się do swojego wielkiego święta – Halloween. Jednak przez przypadek, Jack trafia do kolorowego i wesołego Miasteczka Bożonarodzeniowego, w którym prym wiodą Mikołaj i mali pomocnicy pomagający mu wręczać dzieciom prezenty. Jack wpada na diaboliczny pomysł – tegoroczne Boże Narodzenie zostanie zorganizowane przez mieszkańców Miasteczka Halloween! Jeśli nie mieliście jeszcze przyjemności obcować z tą perełką, na pewno słyszeliście już kiedyś muzyczny motyw przewodni, który (ostrzegam!) zostaje w głowie na długo!

W Turcji za bilet na metro zapłacisz.. butelką. Przeczytaj na F7City.pl

3. Śnięty Mikołaj

Scott Calvin, rozwodnik ciężko pracuje, ale lubi to, więc nie ma czasu by choćby od święta zająć się swoim synem. A nawet jak ma z nim spędzić Święta Bożego Narodzenia, to jest to bardziej nieszczęście dla nich obu, niż przyjemność, gdyż nie jest w stanie znaleźć z synem wspólnego języka. Charlie ma ojca za sztywnika i wapniaka. Na dodatek Scott podczas Świąt przypadkiem nakrywa Świętego Mikołaja, który przez niego ma cieżki wypadek. Charlie namawia swojego tatę, aby ten zastąpił Mikołaja, by nie zawieść milionów dzieci na całym świecie … Jest to mój absolutny faworyt, do którego lubię wracam z wielkim sentymentem. Z perspektywy czasu komicznie zrealizowany dubbing dodaje uroku produkcji z lat 90, która wpisuje się we wszystkie cliché swoich czasów. Starzeje się z wdziękiem, ogląda się zawsze z przyjemnością!

2. Ekspres Polarny

Historia 8-letniego chłopca, który zaczyna tracić wiarę w istnienie Świętego Mikołaja. W Wigilię Bożego Narodzenia zostaje obudzony przez nadjeżdżający pociąg. Osobliwy pan Konduktor zaprasza chłopca w niezwykłą podróż na sam Biegun Północny. Podczas podróży poznaje on trójkę nowych przyjaciół, z którymi przeżyje wiele niezwykłych przygód i, co najważniejsze – odzyska wiarę w Mikołaja. Ta pozycja jest z kolei ulubionym świątecznym filmem mojej mamy. Najdroższa dotychczas w realizacji animacja pełnometrażowa zachwyca swym rozmachem, chociaż nie starzeje się dobrze, wręcz uważam, że jeśli nie bazuje na nostalgii to jest za późno żeby z nią się zapoznać. Jeśli jednak jak ja, jesteście wielkimi fanami Toma Hanksa to występuje on tutaj aż w pięciu różnych rolach.

  1. Kevin sam w domu

Oczywiście pierwsze miejsce niezmiennie ma największy, łączący pokolenia klasyk. Tak głęboko zakorzeniony w naszej kulturze, że ludzie wręcz domagają się seansu po wigilijnym obiedzie. Oglądanie Kevina stało się wręcz rytuałem w naszych domach, porównywalnym wagą do samego dzielenia się opłatkiem.

Dwa lata temu Kevina samego w domu w Wigilię obejrzało średnio 4,33 mln osób, rok temu wyjątkowo nadano drugą część, czyli Kevina samego w Nowym Jorku, który zgromadził 4,4 mln widzów – wynika z danych Nielsen Audience Measurement. Nie naruszając tradycji, zapraszam i w tym roku do leżenia do góry brzuchem i oglądania młodego łobuza i jego cwaniactwo.

Jestem pewien, że i Wy macie swoje obowiązkowe pozycje, które przypominacie sobie w grudniu. Jeśli tak, koniecznie napiszcie co według Was powinno się znaleźć na tej liście. Bądźcie jednak rozsądni wybierając swoje ulubione filmy, żeby nie przegapić całych świąt patrząc się w ekran, przecież prawdziwa magia dzieje się dookoła.

Nie wiesz jak ruszyć z biznesem? Dowiedz się TUTAJ 🙂